czwartek, 29 stycznia 2015

Transmedialne zamieszanie

Kiedy usłyszałam po raz pierwszy słowo Transmedia - skojarzyło mi się z czymś ultranowoczesnym, z najnowszymi technologiami. Później spotkałam się z tym słowem wielokrotnie podczas studiów, czytałam w książce Jenkinksa. Kiedy przyszło mi napisać pierwszego posta - ciągle byłam przekonana, że musi być to związane z jakąś elektroniką, czymś nowoczesnym.
Kiedy usłyszałam, że mam opisać to pojęcie jeszcze raz - zapytałam sama siebie "Ale po co?". Teraz jednak widzę ogromny sens tego zadania. Przeczytałam swojego pierwszego posta i zrozumiałam, że moja definicja Transmediów wzbogaciła się o nowe znaczenia, powiedziałabym nawet, że zmieniła się.
Transmedia to przenikanie się mediów, jedna wielka układanka, w której każdy z jej elementów może mieć swoje własne znaczenie. Mogą być to jednak nie tylko nowoczesne technologie, jak myślałam, ale także komiks, książka, a nawet czysta kartka papieru... Wystarczy tylko interakcja z odbiorcą.


Mam wrażenie, że sprawcą tego całego transmedialnego zamieszania jest Internet, a w szczególności portal Facebook. To on powoduje, że w sposób viralowy dowiadujemy się o nowych książkach, newsach, czy znajdujmy nowe video, które jest później bohaterem wielu dyskusji. Niemal w każdym wypadku możemy powiedzieć o transmedialności - wszystko właściwie się przenika, od filmu, który obejrzymy w kinie, do wiadomości w TV....
Zastanawiam się jednak jaką formę przyjmą media przyszłości...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga